1. The Path" 2:462. Atlas Stone" 7:32
3. Cockroach King" 8:14
4. In Memoriam" 4:17
5. Because It's There" 4:23
6. Falling Back to Earth" 11:50
7. As Death Embraces" 3:13
8. Pareidolia" 10:50
9. Somebody" 9:00
10.The Path Unbeaten(bonustrack)
11.Nobody (bonustrack)
data wydania 2013 r.
Moja ocena: 5/6 *
Od zawsze uważam, że w muzyce najważniejsza jest melodia, motyw muzyczny, riff na którym oparty jest utwór. Jak sięgnąć pamięcią wszystkie wielkie ponadczasowe hity rockowe, popowe oparte są na jakimś mniej lub bardziej złożonym motywie czy to gitarowym, klawiszowym czy perkusyjnym bądź basowym. Nie inaczej jest w muzyce progresywnej. Weźmy na przykład ponad 40 minutowy "Thick the brick" Jethro Tull. Zasadniczo mamy charakterystyczny motyw - gitara, flet + charakterystyczny zaśpiew Andersona a dalej leci tup-tup-parapupup - przetwarzany w ramach różnych wariacji z wyciszeniem w środku utworu. Podobnie w wielu art-rockowych suitach.
Zespół Haken do perfekcji opanował umiejętność wymyślania ciekawych melodii. Jednak najważniejsze jest właśnie to, co następnie zespół wyczynia z taką muzyczną podstawą. Mamy tu w zasadzie wszystko: ostre rockowe granie, fragmenty jazzowe, wymyślne harmonie wokalne. A wszystko płynnie i logicznie wypływa jedno z drugiego. Ani chwili nudy. Płyta zaczyna się od spokojnego wstępu w postaci "The Path". A dalej "Atlas Stone"delikatny wstęp (trochę jak z Anathemy) i dalej jazda muzyka wybucha dość intensywnie, pojawia się w tle tajemniczy chór, wszystko przechodzi w spokojną partię wokalną, którą zastępują lekko jazzowe zaśpiewy jak z Uli Dudziak i wszystko wraca do głównego tematu śpiewanego przez wokalistę- a to dopiero początek! Trudno to opisać w szczegółach. I tak muzyka przykuwa nas do głośników do samiutkiego końca. Mój ulubiony utwór to na dzisiaj "Cocroach King". Porywające harmonie wokalne na początek i przemyślana konstrukcja całości - palce lizać. Na płycie brak słabszych momentów!
W stu procentach zgadzam się z opiniami o tej płycie i ogólnie zespole, że grają obecnie najbardziej zróżnicowaną i progresywną muzykę. Płyta nie jest koncept albumem, ale tematycznie jest refleksją na temat zdobywania szczytów, rozumianych jako życiowe cele, które często wydają się nieosiągalne. Jest to jedna z tych płyt, które wymagają kilkukrotnego przesłuchania, aby chwyciły. Przyznam, że dopiero po trzecim - czwartym odtworzeniu wsiąkłem i obecnie to najczęściej odtwarzany przeze mnie album W moim prywatnym rankingu to poważny kandydat na płytę roku. Jest to najlepszy, najbardziej dopracowany album Haken, a trzeba powiedzieć, że zarówno "Aquarius" z 2010 r. jak i "Visions" z 2011 r. to albumy niemalże doskonałe.
Recenzowany album to wersja limitowana z dwoma bonustrackami (i tą radzę wybrać). "The Path Unbeaten" to instrumentalna wersja utworu otwierającego płytę, "Nobody" to akustyczna wersja "Somebody" z podstawowego setu.
Haken rozwija się wspaniale z płyty na płytę i na dzisiaj bije na głowę nawet bardziej utytułowaną prog - metalową konkurencję. A w zasadzie tak naprawdę trudno ich muzykę jednoznacznie zaszufladkować. W każdym razie polecam gorąco.
Ps. polecam także wywiad z Richardem Henshallem w najnowszym numerze Lizard. Sporo dowiadujemy się o płycie i okolicznościach jej powstawania.
*stosuję skalę 6 stopniową jak w szkole, 1 oznacza kompletnego knota - 6 ponadczasowe arcydzieło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz